„Drzwi za nim skrzypnęły i Jill z Gryzelda wyszły na ganek.
Przystanęły za Plutem i spoglądając na jego ciemię poczęły chichotać. Nie mógł obejrzeć się nie wstając, więc postanowił czekać, aż zejdą ze schodków, i popatrzeć na nie dopiero wtedy.
— No, trafił cię szlag, Pluto — spytała Jill. — Szkoda, że to się nie stało, zanim przyszedłeś na podwórko.
Było już po dziesiątej wieczorem, kiedy dotarli do Scottsville. Pluto gubił się w labiryncie ulic przyfabrycznego miasteczka, lecz Jill była tu już wiele razy i z daleka poznała domek Rozamundy i Willa. Zewnętrznie nie różnił się od wszystkich innych, ale Rozamunda lubiła niebieskie zasłony w oknach i Jill za nimi właśnie się rozglądała.
Pluto zatrzymał wóz, ale nie wyłączył silnika. Jill przekręciła i wyjęła kluczyk.
— Czekajże chwileczkę — powiedział nerwowo Pluto. — Nie rób tego, Jill.
Wpuściła kluczyk do woreczka śmiejąc się z jego protestów. Zanim ją zdążył zatrzymać, otworzyła drzwiczki i wysiadła. Pluto wysiadł także i poszedł za nią do frontowych drzwi.
— Jakoś nie słychać Willa — powiedziała próbując zajrzeć przez okno.
Otworzyli drzwi i weszli do sieni. Paliło się tu światło, a wszystkie dalsze drzwi były pootwierane. Z pokoju dolatywał czyjś płacz. Jill weszła do ciemnej izby i przekręciła kontakt. Na łóżku leżała Rozamunda; twarz zasłoniła sobie rogiem kołdry i szlochała głośno.“(12)
<<<< wzniecały tumany piasku
| - Moja nowa sekretarka >>>>
Bet-At-Home |zdrowa żywność |przewóz osób