Okna |przedstawiciel handlowy |skup złomu
drogo.wydarzenia4them.net

„do Moskwy. Koślawy szkopina reguluje ruch. Mijamy go, podążamy za ludźmi śpieszącymi do pracy. Zatrzymują kogoś.
— Gryf, dawaj patefon. Wacha.
Przystaję, Gryf odchodzi, mija trzech żandarmów — przeszedł. Teraz idę wolno, muszę udawać, że nie słyszę wrzaskliwego „Halt", nie dostrzegam karabinów. Przejdę. Przepuścili dwie kobiety, mnie któryś karabin pchnął w otwarte drzwi i zatrzasnął je za sobą. Przy stoliku Niemiec grzebie w papierach, przy drugim granatowy policjant.
— Co tam pani ma
— Patefon do naprawy.
— Obejrzymy. Zagramy.
— Przekona się pan, że strasznie piszczy.
Stawiam przed nosem policjanta skrzynkę, otwieram. Igła wypada z membrany na płytę.. Jakoś ją wciskam. Zawyła śpiewaczka
... Całą noc bzy pachniały, całą noc nie mogłam spać...
Zgrzyt, pisk, gwizdy. Niemiec zakrył sobie uszy.
— Nichts gut! Weg, panenka, weg!
Ale granatowy ma wyraźną ochotę zabrać patefon. Już go łapczywie przysuwa, już przewierca oczami całe wnętrze. Zamykam.
— Zostawić!
— Doprawdy Niemiec nie kradnie, a pan chce
— Raus! Raus!
Przepuszczają mnie karabiny. Nie czuję ciężaru skrzynki, nie wiem, czy ją wzięłam. Po kilkunastu krokach spoglądam. Jest patefon. Idą ludzie, Gryfa nigdzie nie ma. Dochodzę tak do granicy Warszawy. Nadjeżdża kolejka z Radzymina. Skądś jak spod ziemi wyskakuje Gryf. Gdzieś była Zatrzymali cię Zabrali“(10)


strona www |Perfumy Paco Rabanne |Vision