„Aria znieruchomiała.
—Widziałeś... — wykrztusiła po chwili. Wykonałem nieokreślony ruch głową.
— Są rzeczy, o których wiem, i są takie, o których powinienem wiedzieć, a ukrywa się je przede mną. Na przykład ta galeria. Czy nie przyszło wam dotąd na myśl, że ja też mógłbym chcieć znać twarze dawnych gospodarzy Petty — zatoczyłem dłonią dokoła siebie, obejmując tym ruchem wszystko, co na tej sympatycznej planecie nie było dziełem natury.
Zabiegła mi drogę i zatrzymała mnie.
— Tylko to cię interesuje! — wykrzyknęła z pasją. Jej oczy lśniły jak rtęć. Dyszała ciężko. — Naprawdę nie chcesz wiedzieć nic o istotach, których twarze widziałeś przed chwilą, jeśli tylko okaże się, że one nie mogą nam już zagrozić! Ani o innych, którzy ich malowali To ci wystarczy! Jak to się dzieje, że może się urodzić ktoś taki wśród normalnych ludzi...
Podszedłem bliżej. Chciałem jej położyć dło
nie na ramionach, ale szarpnęła się gniewnie do tyłu.
— Powiedziałem, że nie jestem uczonym — mruknąłem łagodnie. — Czy ja wrzeszczę na ciebie, że nie używasz anihilatorów Że nie wychodzisz z bazy uzbrojona po zęby A poza tym — uśmiechnąłem się — za późno mnie wychowywać. Tylko się niepotrzebnie namęczysz...
— „Fakt pojawienia się identycznych istot na dwóch przeciwnych biegunach galaktyki" — zacytowała z ironią moje słowa. — Jednak coś przyszło ci na myśl. Ja nie będę, ale gdybyś ty sam spróbował pomyśleć... mniejsza już o wychowanie — nadal była zła, ale jej spojrzenie jakby złagodniało — przecież oni na tych obrazach są dokładnie tacy sami jak my! Ich budowle! Ubrania!“(7)
PageRank - DVKO |WYBORCZA |onet