- Dzień dobry panie


„— Dzień dobry, panie majorze. Moje nazwisko Tomasz Kostuch.
Major uniósł głowę, zlustrował mnie od stóp do głów, a potem znudzonym i, jak mi się wydawało, lekceważącym głosem zapytał oschle
— Dlaczego właściwie pragniecie służyć w lotnictwie i być przyjętym do naszej szkoły
Przewidywałem takie pytanie, zawczasu wiec przygotowałem stosowną orację, pełną patriotycznych akcentów. Dotknięty jednak do żywego postawą majora, który notabene znowu utkwił nos w papierach, warknąłem
— Bo chcę latać!
Nastała długa chwila ciszy. Zdziwiony major spojrzał na mnie
— To wszystko, co macie do powiedzenia
— Wszystko.
— I nie ma żadnych przyczyn ogólniejszej natury
— Nie myślałem o tym. Chcę latać.
— No to możecie odejść. Proszę zawołać następnego.
Wyszedłem bez słowa. Współtowarzysze zarzucili mnie pytaniami. Machnąłem tylko ręką i poszedłem pakować manatki. Wkrótce potem wyjechałem do Warszawy.
Być może ta właśnie rozmowa zadecydowała o mojej przyszłości. Mniej więcej po tygodniu nadeszło zawiadomienie, że egzamin zdałem, ale z braku miejsc nie zostałem przyjęty. Wszystkie moje dokumenty drogą urzędową przesłano do nowo powstającej Szkoły Podchorążych Broni Pancernych w Modlinie. Jeśli się na nią zdecyduję, wówczas bez egzaminu konkursowego zostanę zaliczony w poczet elewów klasy służby zawodowej.“(1)